Słowenia – mały kraj z wielką duszą

Emocje po majówce już dawno opadły, jednak z tej wyprawy zachowaliśmy wiele pięknych wspomnień, które odżyły w nas po wczorajszej prezentacji zdjęć w rodzinnym gronie.

Wiele zdjęć z tej podróży znajdziecie już na naszym Instagramie i Facebooku, a odnośniki do naszych profili społecznościowych znajdują się pod głównym menu na blogu.

Dlaczego w ogóle warto wybrać się do Słowenii?

Powierzchnia tego kraju jest mniejsza niż  województwo zachodniopomorskie, ale dzięki temu, gdziekolwiek się nie zatrzymamy, będziemy mieć możliwość naprawdę dużo zwiedzić. Biorąc pod uwagę tak mały obszar,  zadziwiające jest wręcz nagromadzenie atrakcyjnych miejsc wartych odwiedzenia. Tu właściwie każdy znajdzie coś dla siebie: zamki, jaskinie, doliny, wodospady, jeziora, morze czy górskie trasy o różnym zaawansowaniu trudności. Dalej zastanawiacie się czy warto tu przyjechać?

Cel podróży : Bled 🙂

Dla nas była to pierwsza wizyta w tym kraju, a za nasze miejsce wypadowe wybraliśmy osławiony Bled. Miejscowość ta znana była nam z folderów reklamujących Słowenię i trzeba przyznać, że naprawdę jest tam pięknie. Nocleg tradycyjnie znajdujemy na booking.com i jak zwykle jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyboru. Jeśli przyda się komuś namiar, tutaj wklejam bezpośredni link do obiektu. Apartament zawiera wszystko, co może być potrzebne, a za jedną z głównych jego zalet uznajemy świetnie wyposażona kuchnię, w której mieliśmy możliwość samodzielnie przygotowywać posiłki. Dla tych co szukają oszczędności, to naprawdę duże udogodnienie, tym bardziej, że Słowenia do tanich miejsc nie należy. Jeśli dodać do tego balkon ze wspaniałym widokiem na pasmo Karawanków, możliwość oglądania codziennie zjawiskowych wschodów słońca, przemiłą gospodynię i darmowy nocleg dla naszych Futrzaków, to czego można by chcieć więcej? 😍

W maju nad Bledem tłumów nie stwierdzono, ale w szczycie sezonu bywa tu podobno tłoczno. Szukając miejsca do zaparkowania auta kierujcie się w okolice dworca kolejowego Bled Jezero. W czasie naszego pobytu miejsca było tam sporo i co ważne parking był bezpłatny, w odróżnieniu od tych w centrum miasteczka. Miejscowość uważamy za bardzo psiolubną. Niemal przy każdym śmietniku znaleźć można woreczki na psie 💩, a w wielu miejscach również poidełka z wodą dla zwierzaków. Niestety, z uwagi na napięty harmonogram pobytu, nie dotarliśmy na zamek ani na wysepkę na środku jeziora, ale tam gdzie byliśmy nigdzie nie spotkaliśmy się z zakazem wejścia ze zwierzętami.

Obowiązkowo jednego dnia wchodzimy na sławny punkt widokowy Ojstrica. Teraz mamy własne zdjęcia, podobne do tych, które znajdują się na większości pocztówek z Bledu.

Vintgar – must-see wizyty w Słowenii 🙂

Nieopodal Bled znajduje się jedna z największych atrakcji Słowenii – wąwóz Vintgar. Wejście do niego kosztuje 9 euro, pieski zwiedzają za darmo. Dodatkowo płatny jest parking, jeśli dobrze pamiętam było to ok. 4 euro. Polecamy wizytę w tym miejscu wcześnie rano lub późnym popołudniem, gdyż wąwóz odwiedza ogromna ilość turystów, przez co w ciągu dnia wąskie kładki po prostu się korkują.  Jeśli nie traficie na dzikie tłumy w tym miejscu, to wędrówka w obie strony nie powinna zająć więcej niż 1,5 godziny. Miejsce to wręcz zachwyca swoim urokiem. Musicie uwierzyć mi na słowo, że na żywo prezentuje się jeszcze lepiej niż na zdjęciach.

Na samym końcu wąwozu znajduje się niewielki, ale ładny wodospad  Šum, a tuż za nim mała knajpka, w której można się napić lokalnego piwka.


Jeśli nie Bled, to co?

Jeśli przyjeżdżając do Słowenii  za swoją bazę wypadową wybierzecie okolice jeziora Bohinj, również nie będziecie zawiedzeni. Co więcej – mimo tak fajnej kwatery jaką mieliśmy w Bled, następnym razem na 100% zatrzymamy się gdzieś w okolicy Starej Fužiny . Żałujemy bardzo, że nie wystarczyło nam czasu na spacer wokół tego pięknego jeziora i między innymi dlatego planujemy już kolejną wizytę w Słowenii.

Atrakcje Doliny Bohinj.

Dolina Bohinj do zaoferowania ma znacznie więcej niż tylko jezioro. Do jednej z większych atrakcji śmiało można zaliczyć Centrum Narciarskie Vogel. Zimą jest to idealne miejsce dla narciarzy, latem zaś idealny punkt wypadowy na okoliczne szczyty. Wjazd kolejką gondolową zajmuje niespełna 5 minut, ale niestety do tanich nie należy. 20 euro od osoby to naszym zdaniem spory wydatek za tą chwilę wątpliwej jak dla nas przyjemności. Koszt biletu dla zwierzaka to dodatkowe 4 euro. Plusem jest jedynie darmowy parking pod dolną stacją kolejki. Z reguły unikamy takich atrakcji, wychodząc z założenia, że góra jest zdobyta tylko wtedy, gdy wejdziemy na nią o własnych siłach. Tym razem jednak decydujemy się na wjazd tym ustrojstwem, bo atrakcji na Słowenii jest sporo, a czasu mało, niestety. Wybierając się z psem należy mieć kaganiec w zanadrzu, choć nam nie kazali go tym razem zakładać.

O ileż większa byłaby nasza satysfakcja, gdybyśmy tam weszli na własnych nogach/łapkach 🙂 Na szczęście piękny widok na jezioro Bohinj i zaśnieżone Alpy Julijskie w tle, tym razem był wart tego odstępstwa 🗻🗻🗻😍😍😍

To jednak wciąż nie koniec atrakcji, jakie dolina Bohinj ma do zaoferowania. W odległości kilku kilometrów od dolnej stacji kolejki znajduje się Wodospad Savica. Jest to jeden z najczęściej odwiedzanych wodospadów w Słowenii, więc należy się nastawić, że bywa tu tłoczno. Dojście do niego od parkingu zajmuje ok 20 minut, a droga pnie się pod górę głównie po schodkach. Po drodze jest kilka miejsc, gdzie można zrobić sobie krótką przerwę.

Bardzo żałowaliśmy, że nie da się podejść bliżej pod wodospad, a szlak skończył się na metalowej bramie 😒
Co tu jednak dużo gadać, miejsce jest piękne i pomimo otaczających nas tłumów warte odwiedzenia. Wstęp tak samo jak parking kosztuje 3 euro, a pieski spacerują za darmo 🐾🐕🐾🐕🐾

A może by tak odwiedzić stolicę ?

Pomysłów na spędzenie wolnego czasu w okolicy naprawdę nie brakuje, jednak nasze plany musiały zmieniać się równie dynamicznie jak pogoda. Przez kolejne trzy dni naszego pobytu w Bled niemal nieprzerwanie padał deszcz, deszcz ze śniegiem, a w wyżej położonych rejonach, które mieliśmy w planie odwiedzić, również śnieg. Całe szczęście, że zawsze podróżujemy własnym samochodem! Dało nam to możliwość wybierać te miejsca do odwiedzenia, gdzie prognozy pogody były bardziej zachęcające 🙂  W ten oto sposób trafiliśmy m.in. do centralnej części tego małego kraju, gdzie leży jego stolica – Ljubljana. Auto bezpiecznie można zaparkować na dużym, bezpłatnym parkingu pod cmentarzem Žale. Jeśli będziecie bez piesków – warto tam zajrzeć, bo miejsce wydaje się niezwykle interesujące architektonicznie. Stamtąd do centrum miasta mamy jakieś 3 km. spacerkiem.

Kierując się w stronę Starego Miasta mijamy niemal same nieciekawe budynki i brzydki dworzec kolejowy. Pogoda nie rozpieszcza, co jakiś czas pada deszcz. Na miejscu okazuje się jednak, że warto było trochę zmoknąć, by zobaczyć to, co Lublana ma najlepszego do zaoferowania.

Niestety podczas naszego spaceru po starówce solidnie się rozpadało, więc nie dotarliśmy na Wzgórze Zamkowe 🙁  Szkoda, bo to prawdopodobnie największa atrakcja tego miasta. Na pocieszenie wcinamy pyszny burek z serowym nadzieniem i obiecujemy sobie, że jeszcze tu wrócimy 🙂

Piran – prawdziwa perła Adriatyku!

Wracamy do auta i uciekamy od deszczu w stronę słoweńskiego wybrzeża. Naszym celem jest Piran, oddalony o ok. 1,5 godz drogi autem od stolicy.
Samochód zostawiamy na płatnym parkingu, w odległości około 10 min od wyłączonego z ruchu zabytkowego centrum miasteczka. Jeszcze nie wiemy, że zaraz za zakrętem naszym oczom okaże się taki widok <3

Miasteczko położone jest na skalistym cyplu, który opada wprost do morza. Trzeba przyznać, że prezentuje się się wyjątkowo fotogenicznie i malowniczo. Już wiemy dlaczego mówi się, że Piran to prawdziwa perełka słoweńskiego wybrzeża. Bez dwóch zdań zasługuje na to miano, o czym przekonujemy się z każdą chwilą bardziej. Po jego wąskich, krętych uliczkach chce się spacerować bez końca. Trudno nie zakochać się w tym miejscu 😍

Szczególnie urzekająco Piran przedstawia się z naszej ulubionej perspektywy, czyli widziany z góry.  Czerwone dachy zabudowań miejskich oraz Adriatyk tworzą piękną dla oczu kompozycję 🌅 Zresztą spójrzcie sami 🙂

Na próżno szukać tu rozległych plaż, za to historyczne centrum miasta robi naprawdę wspaniałe wrażenie. Nie spotkaliśmy tu tłumu turystów, za to wszyscy bardzo życzliwie podchodzili do naszych Futrzaków. Zakaz wstępu ze zwierzętami obejmował tylko mury miejskie oraz widokową wieżę kościoła św. Jerzego.

W drodze powrotnej na parking, postanawiamy jeszcze zajrzeć do portu. W ten sposób zyskujemy zupełnie nowe spojrzenie na to wspaniałe miasteczko.

Żal było stamtąd wyjeżdżać. Zdecydowanie warto przyjechać tam nawet w drodze do lub z Chorwacji. Z pewnością nie będziecie zawiedzeni.

Co by tu jeszcze można zobaczyć?

W Słowenii miejsc do odwiedzenia jet naprawdę dużo.
Wiele pomysłów znajdziecie w poniższym filmiku, który również dla nas był inspiracją do wyjazdu w te rejony.

Autorzy tego filmiku prowadzą też fajnego bloga, podrzucam  link do strony. 

Coś na deser 🙂

Z wszystkich tych wspaniałych miejsc, nam udało się „zobaczyć” jeszcze tylko Planicę. Sceneria, jak na maj, była jednak dość nietypowa 🙂

Cała reszta atrakcji wciąż znajduje się na naszej liście miejsc, które koniecznie musimy odwiedzić. Kto wie, może jeszcze w tym roku zawitamy w Słowenii ponownie? 🙂

Ps. Podobało się Wam? Dajcie po sobie znać, że czytacie 🙂