Polska Sahara – pies na Pustyni Błędowskiej

W naszych głowach kotłowało się wiele pomysłów jak aktywnie spędzić niedzielę. Góry? Trzeba wstać wcześnie, a jakoś nie mieliśmy na to chęci. Ubiegły tydzień w pracy był dość wyczerpujący, przydałoby się kiedyś porządnie wyspać. Jezioro? Ładna pogoda, więc ludzi będzie dużo – odpada. Najbardziej nie lubimy tłumów. Nagle pojawia się w mojej głowie myśl – a gdyby tak pojechać na jakieś odludzie? Może np. na pustynię? 🙂

Pustynia Błędowska
Pustynia Błędowska - nasza "Polska Sahara".

Wyjątkowe to miejsce, trzeba przyznać. Aż dziwne, że dotychczas ani ja, ani Łukasz tutaj nie trafiliśmy.

Pustynia Błędowska leży na pograniczu województw śląskiego i małopolskiego. Jest to największa tego typu atrakcja na całym kontynencie europejskim. Łącznie zajmuje powierzchnię prawie 32 hektarów. Na jej obszarze wyznaczono kilka atrakcyjnych szlaków turystycznych. Najciekawszy i najdłuższy wydaje się szlak żółty z miejscowości Klucze do Błędowa, dzielnicy Dąbrowy Górniczej. Szlak ten mierzy ok 10 km i pozwala przemierzyć całą pustynię w poprzek.

W planie mieliśmy co prawda przejście tego długiego odcinka w całości, ale na miejscu tak nam się spodobało, że robiliśmy ciągłe przerwy na wygłupy w tej kupie piachu. Najszczęśliwsze były psiaki. Biegały luzem, goniły patyczki i kopały dołki. Można się poczuć jak na plaży – tylko morza brak 🙂

Punkt widokowy Czubatka w Kluczach. 

Auto zaparkowaliśmy w miejscowości Klucze. Dojazd z Tychów zajął nam ok. 40 minut. Drogowskazy bez problemu zaprowadziły nas do parkingu zlokalizowanego na szczycie wzgórza Czubatka. Parking jest dość spory i darmowy. Obok niego mieści się ciekawy punkt widokowy na Pustynię Błędowską. Trzeba przyznać – robi to wrażenie. Nie miałam pojęcia, że jest to tak duży obszar.

Dla turystów jest tu do dyspozycji kilka ławeczek i zadaszona wiata. Na chwilkę przysiadamy i pozwalamy psiakom wypasać się na świeżej trawce 🙂 My w tym czasie napawamy oczy ciekawym widokiem. Wiecie, jak dla nas świat widziany z góry zawsze lepiej się prezentuje. Pełen relaks 😀

Żółtym szlakiem przez pustynię. 

Nieopodal parkingu znajdujemy żółty szlak turystyczny, którym zamierzamy dziś wędrować. Początkowo prowadzi przez las, gdzie zaczynam żałować, że nie wzięłam ze sobą jakiś dłuższych ciuchów. Komary tną tu jak oszalałe. Na szczęście laskiem nie spaceruje się długo, a w naszym wypadku był to niemal sprint. Jak ja nienawidzę robactwa! Do dziś (minęły prawie 2 tygodnie!) zostały mi po tym spacerze spore ślady po ukąszeniach tych przebrzydłych owadów. Na szczęście kawałek dalej podłoże zmienia się w bardziej piaszczyste. Wychodzimy z lasu. Wreszcie naszym oczom ukazuje się wielka „piaskownica”.

Psy tu dosłownie oszalały. Ostatnio z taką radością biegały w sylwestra po nadbałtyckiej plaży 🙂 Swoją drogą, wtedy też było fajnie 🙂 Rozglądamy się w koło i jesteśmy mocno zdziwieni, że na horyzoncie NIE MA LUDZI. Korzystamy z okazji i puszczamy Futrzaki ze smyczy. Na pustyni raczej nic nie upolują 😀 Hulaj duszo, piekła nie ma 🙂 Co jak co, ale piasek to oni oboje kochają! My zresztą też 😀

 

Dobrą godzinę ganiamy tak po tym piachu. Na szczęście pogoda nam dziś bardzo dopisuje. Nie ma upału, a słoneczko jest głównie za chmurką. Dzięki temu piasek nie parzy w łapki, ale jest przyjemnie i ciepło. Dodatkowo wieje dość silny wiatr, który przyjemnie nas ochładza. Wszystko to sprawia, że mamy ochotę bawić się tak bez końca. Zdecydowanie odradzam wizytę w tym miejscu w bardzo upalny dzień. Można by było się usmażyć jak na patelni!

Nasz plan dojścia aż do Błędowa posypał się jednak całkowicie. Spędziliśmy tyle czasu na zabawach z Futrzakami, że już po przejściu 2,5 km byliśmy potwornie zmęczeni. Wcale nie tak łatwo chodzić po pustyni! W piachu zapadamy się z każdym krokiem i człowiek męczy się szybciej niż zwykle. Podejmujemy decyzję, by tym razem odpuścić. Psy też dyszą jak oszalałe, nasza zabawa również dla nich była wyczerpująca. Postanawiamy jednogłośnie, że  wrócimy tu jesienią, w jakiś pogodny dzień. Zaplanujemy wtedy kilkugodzinną wędrówkę po pustyni i troszkę lepiej się do tego przygotujemy. Tym razem nie mieliśmy ze sobą nic oprócz wody i jogurtu 🙂 Takie z nas turysty 😀

W kierunku Róży Wiatrów.

Wracając skręcamy nieco ze szlaku i kierujemy się w stronę tzw. Róży Wiatrów. To stosunkowo nowe kładki widokowe z kilkoma zadaszonymi wiatami dla turystów. Widzimy tą ciekawą konstrukcję z daleka, ale finalnie nie decydujemy się na wizytę w tym miejscu. W trakcie wędrówki kolejny raz zmieniamy plany. Z pewnością warto się tam wybrać, jeśli będziecie na Pustyni Błędowskiej. Tym bardziej, że w okolice Róży Wiatrów można dojechać samochodem po nieutwardzonej drodze. Widzieliśmy wyraźny drogowskaz jadąc główną drogą do Kluczy.

Tym razem postanawiamy powoli wracać do samochodu. Z tym że robimy to naprawdę pooowoooli 🙂 Nie spieszymy się nigdzie, więc decydujemy się jeszcze na krótki odpoczynek na jednej z kilku drewnianych platform widokowych. Pijemy wodę i uspokajamy psiaki. Czas na zabawę minął. Mogliby tak biegać bez końca, ale widzimy, że są już mocno zmęczeni. Wyciszamy się, spokojnie obserwując unikatowy krajobraz. Prawdziwy chillout 😀 Spędzam tak z Futrzakami co najmniej 15 lajtowych minut 🙂 W tym czasie Łukasz dalej biega po pustyni, bo okazało się że gdzieś zgubił koszulkę 😀 😀

Powrót na Czubatkę.

Czas wracać. W oddali widzimy charakterystyczną wieżę na szczycie wzgórza, gdzie zaparkowaliśmy auto. Postanawiamy dojść tam inną drogą, bo wygląda nam na krótszą. Całe szczęście, że podjęliśmy taką decyzję, bo zdecydowanie krótszy okazał się również fragment w lasku. Ostatnie kroki stawiamy dość mocno pod górkę. Odwracamy się za siebie, ostatni raz spoglądając na pustynię. Na pewno tu jeszcze wrócimy.

Dlaczego warto? 
  • Jeśli nie chcecie się za bardzo zmęczyć, ale za to zobaczyć coś ciekawego, to będziecie zadowoleni z wyboru tego miejsca. Wystarczy krótki spacer i chwila oddechu na jednym z punktów widokowych.
  • Jeśli lubicie wędrówki  i macie ochotę na przejście dłuższego dystansu po interesującym terenie, to żółty szlak z pewnością da Wam troszkę satysfakcji. Tym bardziej, jeśli w planie będziecie mieć powrót do samochodu tą samą drogą – gwarantuję, że można się zmęczyć 🙂
  • Jeśli Wasze psiaki są już wiekowe, jestem pewna, że zyskają tu drugą młodość. Zresztą nie tylko psiaki, bo i nam, człowiekom, włączył się tu tryb „głupawka” 🙂
  • Jeśli nie lubicie tłumów i tak jak my szukacie często miejsc, gdzie można odetchnąć od zgiełku, to zdecydowanie jest to miejsce dla Was. Wakacyjna niedziela, świetna pogoda, a my podczas prawie trzech godzin pobytu spotykamy może max 10 osób. No dobra, na szczycie Czubatki było więcej ludzi, ale ich nie biorę pod uwagę. Mało kto zapuszcza się szlakiem w dół na pustynię.  Ludzie podjeżdżają samochodem, popatrzą na widok z góry i wracają.
Dajcie znać, jak Wam podobała się Pustynia Błędowska. 

Jeśli już byliście w tych okolicach, to koniecznie dajcie znać, które pustynne zakamarki są również warte odwiedzenia. Może będziecie naszą inspiracją do kolejnych podróży w to miejsce? 😀

Ściskamy i tradycyjnie – do zobaczenia gdzieś na szlaku 😀

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *