Poznaj naszą Rodzinę

Odkąd tylko pamiętam chciałam mieć psa 🐶🐕 Najlepszego przyjaciela, który spałby ze mną w łóżku, pocieszał w gorszych momentach życia, wyprowadzał na fajne spacery i bezinteresownie kochał mnie taką jaka jestem. Na spełnienie tego marzenia przyszło mi czekać wiele lat, ale wreszcie przyszedł dzień, gdy stało się to możliwe.

Niewinne początki naszej sfory 🐶❤🐕

Leonek – mój kochany „pierworodny synuś” 🙂 To była miłość od pierwszej pogryzionej sznurówki 🙂 Wraz z siedmiorgiem swojego rodzeństwa przyszedł na świat we wspaniałej, domowej hodowli „Uszata Sfora”. Gdy pieski miały 4 tygodnie, pojechałam z wizytą by poznać szczeniaczki i… wtedy przepadłam ❤❤❤

Zanim zabrałam Leosia do domu musiałam jeszcze odczekać kilka tygodni, ale kiedy tylko mogłam odwiedzałam maluszki i obserwowałam jak mój Leoś rośnie. Dosłownie odliczałam dni by móc zabrać go do siebie. No sami zobaczcie – jak  tu się nie zakochać?

Ile ten mały szkrab dał mi popalić za młodu, to tylko nieliczni wiedzą 🙂 Nieprzespane noce, obgryzione meble, podrapane drzwi, wybuchające legowiska, czy zasikane dywany…  To wszystko nic w porównaniu do ogromnej ilości szczęścia i miłości, którą od tego malucha dostałam. W trudnym momencie mojego życia to właśnie Leonek był moim największym pocieszycielem. Powiercą sekretów, wiernym towarzyszem wybaczającym wszystkie moje błędy. A potem… osobiście wyszukał sobie najlepszego Tatusia (serio!) i to w sumie dzięki niemu jesteśmy dziś Rodziną 😉

Skąd wziął się pomysł na drugiego psa 🐕 ? 

Przez pierwsze trzy latka swojego życia Leonek był jedynakiem. Widzieliśmy jednak z Łukaszem jak bardzo lgnie do innych piesków i jak bardzo nie lubi zostawać sam w domu. Pewnego razu podjęliśmy decyzję o opiece nad suczką przyjaciół, też beagielką, na czas ich wyjazdu do Japonii. To był szalony miesiąc, pełen beaglowego szczęścia, zabaw i wspaniałych wspólnych wycieczek.

Miesiąc minął bardzo szybko, a my widzieliśmy jak smutny był Leonek, gdy Indii wróciła do swojego domu. Nam też brakowało drugiego merdającego ogonka i mokrego noska do całowania.

To właśnie wtedy zapadła decyzja o adopcji drugiego psa. Dlaczego o adopcji, a nie o kupnie? Bo chcieliśmy odmienić życie choć jednego bezdomnego stworzenia. Zresztą nie marzyliśmy wtedy o pachnącym szczeniaczku, wręcz przeciwnie – chcieliśmy odchowanego, dorosłego psa, który zapewniłby Leosiowi towarzystwo, a nam dodatkowa dawkę bezwarunkowej miłości.  I tak na poszukiwaniu odpowiedniego psiaka minęło nam kilka dobrych miesięcy, aż któregoś razu wreszcie zobaczyłam JĄ 🐶❤❤

Moja piękna dziewczynka – Bella 😍

Bella (wtedy Sierra) została uratowana przez Stowarzyszenie „SOS Beagle” przed wyjazdem na eksperymenty do Niemiec. Tłuściutka, troszkę zaniedbana, ale dla nas najpiękniejsza, idealna ❤❤❤ Nieważne było wtedy ile ma lat, zresztą nikt nie mógł nam tego z całą pewnością określić. Nasza decyzja zapadła bardzo szybko. Wypełniliśmy ankietę, przeszliśmy wizytę przedadopcyjną i klamka zapadła. Wreszcie naszedł ten dzień, gdy pojechaliśmy po Bellę do podwarszawskich Janek i zabraliśmy ją do DOMU.

Belcia szybko okazała się być typem kierowniczki 😉 Od początku, drobnymi kroczkami przejmowała władzę w domu. To opanowana suczka z dużym dystansem do otaczającego ją świata. Jej największym hobby jest oczywiście jedzenie 😉 Nie ma szans, by zjeść choć plasterek sałaty bez jej wiernej asysty, a kroki w pobliżu kuchni obudzą ją z najtwardszego snu. Zresztą ulubione miejsce Bellusi do spania od pierwszego dnia w naszym domu znajduje się tuż pod lodówką 😉

Razem z Leonkiem szybko zaczęła tworzyć świetny zaczepno-obronny team, w którym to Leon zaczepia a Bella go broni 🙂 No rodzeństwo idealne i absolutnie nierozłączne 😁 Od początku KAŻDĄ chwilę spędzali razem i naprawdę bardzo się pokochali ❤

Przez ponad cztery lata żyliśmy w takiej równowadze – dwa człowieki 🧍‍♀️🧍‍♂️ i dwa psy 🐶🐶  To zestawienie wydawało się być dla nas idealne. Na spacerach Łukasz prowadził tryskającego energią Leonka, a ja spokojną i opanowaną Belleczkę. Żaden problem. Nawet wyjście w pojedynkę z dwoma psami nie było jakieś kłopotliwe- mamy przecież po dwie ręce, dawaliśmy radę 🙂

Trzy psy – poziom level hard 🙂

Czasem któreś z nas, śledząc stronę Stowarzyszenia SOS Beagle na facebooku natknęło się na ogłoszenie o piesku, na myśl o którym troszkę mocniej zabiło serducho. Nie traktowaliśmy jednak poważnie możliwości posiadania kolejnego zwierzaka, do momentu jak nie zobaczyliśmy TEGO ZDJĘCIA.

To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ogromny smutek i mnóstwo wylanych łez nad losem tego staruszka. W wieku 13 lat został sam po śmierci swojej opiekunki. Bigi, Bigulec, Bigosik 💞 od razu skradł mi serce. Czułam, że on po prostu musi być mój ‼ Łukasza na szczęście nie trzeba było specjalnie namawiać i jeszcze tego samego dnia wykonaliśmy telefon w jego sprawie. Nie było dla nas ważne, że to pies, który z racji wieku ma swoje zdrowotne problemy. Nie martwiliśmy się też tym, że będziemy musieli zrezygnować z pewnych swoich przyzwyczajeń. Wtedy ważne było tylko to, by jak najszybciej zabrać tego biedaka do naszego DOMU. Choć asekuracyjnie mówiliśmy, że bierzemy go na tymczas, to od początku wiedzieliśmy,  że nie ma takiej opcji, że go komuś oddamy 🙂

Początki były dość trudne. Podejmując decyzję nie myśleliśmy za wiele o tym, że mamy już w domu jednego dorosłego samca i że psiaki mogą się po prostu nie polubić. Na początku było sporo kłótni między Bigim i Leonkiem, również takich, gdy musieliśmy tych łobuzów rozdzielać. Tylko Bella jak zwykle olała sprawę i udawała, że nie zauważa żadnej zmiany. Bigosa traktowała jak powietrze, no chyba, że kręcił się za blisko kuchni – wtedy ustawiała go do kąta tak samo jak robiła kilka lat wcześniej z Leonkiem 🙂 Kuchnia to przecież jej rewir i obcych do niej nie dopuszcza 🙂

Wszystko zmieniło się już po kilku dniach podczas naszego wspólnego wyjazdu w Góry Stołowe. Spędziliśmy wtedy trzy dni w fajnym domku z ogródkiem, gdzie nasza ekipa mogła się poznać i zakumplować na neutralnym gruncie. I wiecie co? Tam stał się CUD i chłopaki po prostu się dogadały 💓

Gdy wracaliśmy byliśmy już pewni, że Bigosik idealnie pasuje do naszej Rodziny. I choć drobne afery między chłopakami nadal się czasem zdarzają, to nie mamy żadnych wątpliwości, że oni wszyscy naprawdę się mocno kochają. Ba! Okazało się nawet, że SAMA potrafię wyprowadzić trzy psy jednocześnie 🙃 I choć czasem wygląda to pewnie mega komicznie, gdy każdy chce iść w swoją stronę, a ja robię dziwne akrobacje przeskakując i kręcąc się wokół tych trzech smyczy  🤣, to co mi tam! Dzisiaj jestem przekonana, że adopcja tego dziadziusia, to było najlepsze co nas w ubiegłym roku mogło spotkać 😀 A ten słodki widok poniżej tylko to potwierdza 🙂

#niekupujadoptuj

Piszę to ja, choć pierwszego psa kupiłam prosto z hodowli, wybierając pomiędzy szczeniaczkami jak w ulęgałkach. Piszę to, bo adoptując psa masz szansę odmienić, a nawet uratować jakieś psie życie! I gwarantuję, że sam poczujesz się dzięki temu jak superbohater, zyskując przy tym najwierniejszego przyjaciela. A jeśli choć jedna z czytających ten tekst osób zdecyduje się na ten krok, to wtedy uznam, że warto było to napisać. Bo tak naprawdę, ten post miał być o czymś innym, a wyszło… prosto z serca!

Kochani - bądźcie zdrowi w tym trudnym dla nas wszystkich czasie. Trzymamy kciuki (i łapki), byśmy wszyscy niebawem mogli wrócić na szlak. Jeszcze niejedna podróż przed nami! A tymczasem prosimy- uważajcie na siebie i swoich bliskich!