Wenecja – z psem czy bez psa?

Czy podróż do Wenecji z psem jest dobrym pomysłem?

Pomysł zwiedzenia Wenecji pojawił się w mojej głowie spontanicznie, podczas szukania fajnego miejsca na stopover w podróży powrotnej z Toskanii. Wcześniej nigdy na poważnie nie rozważałam wizyty w tym mieście, ale bliska okolica Wenecji wydała mi się nagle całkiem atrakcyjnym punktem na nocleg.  Długo zastanawiałam się, czy to aby na pewno ma jakikolwiek sens. Przeczytałam dziesiątki wpisów w necie na ten temat i… moje uczucia były mocno mieszane. Generalnie – Ci, którzy byli tam z psem i tak raczej nie wypowiadali się entuzjastycznie. Opinie krążą takie, że niby da się, ale chyba raczej nie warto… Koniec końców – postanowiliśmy mimo wszystko podjąć wyzwanie i zmierzyć się z Wenecją na czterech, a właściwie ośmiu łapkach. No i nie taki diabeł straszny, jak się okazuje 🙂

Punta Sabbioni – idealny punkt wypadowy

Do dyspozycji mieliśmy dwie noce, więc jeden pełny dzień postanowiliśmy przeznaczyć na zwiedzanie słynnego miasta na wodzie. Na nocleg wybraliśmy bliską okolicę Punta Sabbioni i jest to naszym zdaniem idealna baza wypadowa. Okolica szczyci się długimi, piaszczystymi plażami, a ceny są nawet kilka razy niższe niż w samej Wenecji. Teren jest mocno zagospodarowany turystycznie, a wybrzeże pełne ośrodków wypoczynkowych i campingów. Znajdujemy przyzwoity nocleg w jednym z nich (dla zainteresowanych wklejam link ). Pieski przyjmowane są tu za opłatą 5 euro za szt/noc 🙂 Szczerze polecamy. Tym bardziej, że w drugiej połowie września była tu totalna cisza i spokój.

Z Punta Sabbioni, pod sam Plac Św. Marka, kursują weneckie tramwaje wodne, czyli vaporetto. Podróż zajmuje ok. 30 min, a widok Wenecji z perspektywy wody na pewno na długo pozostanie w Twojej pamięci. Punta Sabbioni to też doskonałe miejsce wypadowe do zwiedzania pozostałych wysepek Laguny Weneckiej. Koniecznie polecam Ci zajrzeć przynajmniej na wyspę Murano i kolorowe Burano 🙂 Tym bardziej, że kupując bilet na vaporetto można wybrać opcję 24-godzinną. Koszt to 20 euro, a wydatek zwraca się już przy trzecim kursie. Z dobrych informacji – pieski pływają za free. Dla psa należy mieć kaganiec, ale ani razu nie kazali nam go zakładać.

Co musisz wiedzieć przed wyjazdem?

Przyznaję, że nienawidzimy tłumów. Przeciskanie się między tysiącem innych turystów to dla nas istna droga przez mękę. Na całe szczęście dla nas to jednak większa trauma, niż dla naszych Futrzaków. One są zupełnie bezproblemowe – cierpliwie dają się głaskać obcym, a nawet pozują im do zdjęć. Potrafią zasnąć pod nogami nieznanych im ludzi, traktując ich buty jak poduszkę. Nie boją się nowych miejsc, nieznanych dźwięków, obcych zapachów. Jak przystało na psy myśliwskie – są wszystkiego ciekawe i wszystko koniecznie muszą obwąchać. No i obsikać 🙂 I tu może pojawić się pewien problem…

Pamiętaj, że Wenecja jest właściwie cała zabetonowana. Na próżno tu szukać jakiś placów czy trawników. Między uliczkami należy rozglądać się za wystającymi drzewami, by psiaki mogły na bieżąco załatwiać swoje potrzeby. Naszym na szczęście wystarczy jedno drzewko, a Bella to nawet nic sobie nie robi z siusiania na środku chodnika. Kilka kropelek, teren zaznaczony i pies szczęśliwy. Jeśli masz powody sądzić, że Twój pupil będzie miał problemy, by w takich warunkach załatwiać fizjologiczne potrzeby – dobrze się zastanów, czy na pewno powinieneś jechać z nim do Wenecji.

A czy jest jakiś sposób, by uniknąć tłumów w tym mieście?

1. Nigdy, przenigdy nie jedź do Wenecji z psem w szczycie sezonu!

Bez psa zresztą też sobie daruj. Choć to trochę trudne, bo na Wenecję jest chyba zawsze sezon… Tam zawsze są turyści, ale poza wakacjami z pewnością jest ich nieco mniej. O ile to możliwe do zorganizowania – nie jedź w weekend, tylko w tygodniu. Liczba turystów powinna być wtedy nieco mniejsza. My byliśmy w sobotę i vaporetto dosłownie pękało w szwach. No i najważniejsze – koniecznie unikaj upalnych dni, bo zarówno Ty jak i Twój pies będziecie się tylko męczyć!

2. Odwiedź Wenecję wcześnie rano.

Z Punta Sabbioni pierwsze vaporetto odpływa już bladym świtem.  Szczegółowy rozkład jazdy wszystkich połączeń znajdziecie na stronie przewoźnika ACTV. My wybraliśmy drugi bezpośredni kurs linii nr 15 i ok. godziny 7:30 byliśmy już w Wenecji. To był świetny wybór! Na Placu św. Marka było jeszcze pusto. Kawiarnie, sklepiki i inne punkty usługowe dopiero przygotowywały się do otwarcia. Zobaczyć jak to niesamowite miasto dopiero budzi się do życia – bezcenne 🙂

3. Wyrzuć mapę !

Jeśli chcesz cieszyć się Wenecją tylko dla siebie – zapomnij o najbardziej popularnych uliczkach. Skręć w inną stronę niż pozostała rzesza turystów i złap oddech. Zrób to nie tylko dla swojego psa, ale przede wszystkim dla siebie. Zobaczysz – Wenecja zaskakuje i zachwyca na każdym rogu. Czy nie lepiej cieszyć się tym w samotności, poza utartymi ścieżkami, którymi pomykają tłumy spacerowiczów?

4. Odwiedź Murano.

By się tu dostać musieliśmy spędzić kilkanaście minut w zatłoczonym tramwaju wodnym. My jakoś przeżyliśmy, a Futrzaki wyglądały, jakby tego tłoku zupełnie nie zauważały. Poszły spać, mając wszystko w tylnej części ciała 🙂

Murano to wyspa, która słynie głownie z produkowanego tu od wieków dmuchanego szkła. Szklane wyroby sprzedawane są tu niemal w każdym sklepiku, a ceny potrafią naprawdę przyprawić o zawrót głowy. I choć nie jest to najpiękniejsze miejsce na Lagunie Weneckiej, to jednak warto tu wpaść choć na chwilę. Choćby po to, by zobaczyć ukryte w zakamarkach miasta niepowtarzalne szklane rzeźby. Spacerowanie pomiędzy kanałami w poszukiwaniu kolejnych arcydzieł jest niezwykle przyjemne. O ile nie chce Ci się właśnie siku…

5. Koniecznie wpadnij też na Burano!

Twój pies Ci za to podziękuje! Tuż obok portu znajdziesz tu zielony skwer, gdzie można ukryć się w cieniu drzew, rozłożyć kocyk i zapomnieć na chwilkę o wybetonowanej Wenecji.

Wyspa jest niezwykle urocza i tworzy mega pozytywne wrażenie. Wszystko to za sprawą różnokolorowych domów, które przepięknie prezentują się na tle kanałów, odbijając w wodzie swoje fasady.  Coś pięknego! Nie ma się co dziwić, że przyciąga to turystów jak prawdziwy magnes.

Burano znane jest również z koronek, podobnych do tych, które można spotkać w Koniakowie. Przy odrobinie szczęścia możesz spotkać gospodynie, wyszywające koronkowe arcydzieła pod swoimi domami 😉 Bosssko 🙂

To w końcu warto, czy nie warto brać psa do Wenecji?

Na to pytanie nie ma niestety jednej odpowiedzi. To ty znasz swojego psa najlepiej i to Ty będziesz musiał podjąć decyzję. My taki wypad chętnie byśmy powtórzyli, ale zdecydowanie wybralibyśmy inną porę roku. Wydaje mi się, że wczesna wiosna mogłaby być idealnym momentem na wizytę w tych okolicach.

A może Twój pies był już z Tobą w Wenecji i masz zupełnie inne doświadczenia? Koniecznie daj znać w komentarzu.

Do zobaczenia gdzieś na trasie! 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *